Joanna Półka -streszczenie artykułu z Rocznika „Muzeum Częstochowskiego 2011/2012 t. 12

Artystka tworzyła przez całe swoje życie i mimo że nie było ono łatwe, zawsze znajdowała czas na malowanie. Sama podkreślała, że to człowiek, a właściwie jego przeżycia stanowiły najsilniejszą inspirację dla jej twórczości. Nie interesowało jej powierzchowne, najdokładniejsze choćby oddanie fizycznych cech malowanej postaci. Chciała zajrzeć do wnętrza duszy, jednocześnie obnażała swoją. Jej prace nie pozostawiają odbiorcy obojętnym, mają silny przekaz emocjonalny. Z prac Plucińskiej-Zemrzuskiej na przemian z miłością i czułością wylewa się cierpienie, ból, lęk i troska. Kobiecość wydaję się być tematem przewodnim większości jej prac, kobiety Plucińskiej to matki, wdowy, to silne kobiety doświadczone trudami życia, ale to też kobiety szukające schronienia w ramionach ukochanego mężczyzny. Jeśli można namalować miłość to Janinie Plucińskiej-Zembrzuskiej się to udało.

Tym, co czyni twórczość Janiny Plucińskiej-Zebmrzuskiej wyjątkową i interesującą, jest nie tylko jej emocjonalny przekaz, ale także wszechstronność w formie wyrazu. Ważne miejsce w kolekcji zajmują obrazy olejne na płótnie, ale malowała też na płytach pilśniowych, kartonach, deskach. Na kliszach tworzyła niezwykłe prace – wydrapywane ostrym narzędziem. Często też malowała na kliszach, lub tworzyła kolaże, doklejając papier.

Lubiła kolaże. Dawały jej pole do kreatywności. Nieskończone możliwości eksperymentowania z fakturą, tworzyła je m.in. na płótnach. Przepiękne są prace wykonane z papierowych kolaży przykrytych folią. Sylwetki najczęściej wycinała z papieru, malowanego wcześniej żywymi kolorami, nasyconymi czerwieniami, ostrymi żółciami, głębokimi zieleniami czy czystymi błękitami, tak namalowana jaskrawa plama nabierała kształtu, kiedy nakładała na nią przezroczystą folię z zaznaczonymi na niej czarnym flamastrem konturami sylwetki i twarzy. Całą taką kompozycję naklejała na pilśniowe płyty. Powstawały w ten sposób niezwykłe postaci: kobiet, świętych, mnichów, dzieci, zakochanych.

Bardzo ciekawe i charakterystyczne są jej prace malowane na gazetach. Używała do tego najczęściej gwaszu lub tempery w kolorystyce czarno-białej. Zwykle w tego typu dziełach opierała się na kontraście. Malując dwie postacie – jedną z nich zamalowywała czarną kryjącą farbą, podczas gdy drugiej obrysowywała kontury, pozwalając drukowi na gazecie wypełnić namalowany kształt. Białej farby używała do zamalowania dłoni i stóp, czasem twarzy lub tła. Każda z takich prac ma tytuł – naklejony tekst wycięty z gazety. Lubiła szkicować. Godziny spędzała, doskonaląc swoją kreskę. Rysowała ołówkiem, węglem, tuszem. Nieobce jej były także litografie.

Metaloplastyka to również spory rozdział jej twórczości. Aluminiowe reliefy stały się w pewnym momencie życia jej wizytówką. Formowane wypukłości tworzyły zamierzony kształt, którego kontury dla wyraźniejszego efektu zaznaczała czarną farbą. Blachy miejscami malowała, dla podkreślenia wybranych elementów. Używała do tego ciemnych barw – czerni, brązu, ciemniej zieleni. Wszystkie oprawiała we własnoręcznie wykonane z kartonów ramy, pomalowane na czarno. Surowość metalu w połączeniu z czernią nadawały tym pracom dość przygnębiający wyraz, jednocześnie ów minimalizm środków bardzo je uszlachetniał.

Wystawy

Pierwszy raz dzieła artystki eksponowano w 1947 roku. Później wystawiano je wielokrotnie w wielu muzeach i galeriach w Polsce. W latach 1957–1986 brała udział w ponad 100 wystawach indywidualnych i zbiorowych, m.in.: w Częstochowie, Warszawie, Bytomiu, Kielcach, Radomiu, Bielsku-Białej, Rybniku, Krakowie, Przemyślu i Wrocławiu. Uczestniczyła we wszystkich Wojewódzkich Przeglądach Plastyki Amatorskiej w Częstochowie (1976, 1978, 1980, 1982, 1984). W 1981–1986 jej prace prezentowane były na wystawach Częstochowskiego Stowarzyszenia Plastyków Nieprofesjonalnych.

Odznaczenia

Mimo że sama nigdy nie zabiegała o zaszczyty, dwukrotnie otrzymała Nagrodę Miasta Częstochowy, w latach 1958 oraz 1964. W roku 1984 uhonorowano ją medalem miasta Częstochowy, a w 1967 Nagrodą Klejmana. W roku 1987 otrzymała Złoty Krzyż Zasługi oraz odznakę Zasłużony Działacz Kultury. Wyróżnienie spotkało ją też już po śmierci – kiedy Częstochowskie Stowarzyszenie Plastyków Nieprofesjonalnych ustanowiło nagrodę jej imienia, jako największe wewnętrzne wyróżnienie Stowarzyszenia.

Zbiory

Rok po śmierci malarki, Muzeum Częstochowskie zorganizowało wystawę jej prac, wtedy też 29 z nich zakupiono do zbiorów muzealnych od jej syna. Muzeum Częstochowskie jest jedyną placówką posiadającą w swoich zbiorach prace Plucińskiej-Zembrzuskiej.

Artystka zostawiła po sobie jednak o wiele więcej dzieł. Znaczna ich część została w domu rodzinnym przy ul. św. Barbary, które ze względu na zły stan budynku, grożący zawaleniem, Muzeum Częstochowskie przejęło w depozyt w 2012 roku. Równie bogaty zbiór prac pozostał w ostatnim mieszkaniu artystki, przy ul. Kiedrzyńskiej, które zamieszkiwała z drugim mężem. Grafiki, aluminiowe reliefy, płótna – złożone jedne na drugich wypełniały całą piwnicę. Aby uchronić je przed zniszczeniem Muzeum Częstochowskie wzięło je w depozyt w roku 2013. W Muzeum znajduje się obecnie 139 prac złożonych w depozycie. Większość z nich wymaga gruntownej konserwacji.

Po 25 latach od śmierci artystki, jej prace znów ujrzały światło dzienne i ponownie zachwyciły oczy miłośników sztuki odwiedzających wystawę Gdyby Nikifor był kobietą… gdzie odciągały uwagę od prac tak znakomitych artystek jak między innymi Maria Wnęk czy Katarzyna Gawłowa, stając się bez wątpienia najlepiej ocenianymi przez odbiorców pracami na tej wystawie.

Także dzieła zostawione przez nią w domu rodzinnym i ostatnim mieszkaniu zasługują na nowe życie. Wydobyte z czeluści piwnic i strychów przechowywane są tymczasowo przez Muzeum, częścią z nich zaopiekował się Związek Plastyków Nieprofesjonalnych. Są plany konserwacji ich i stworzenia jedynej kolekcji dzieł Janiny Plucińskiej-Zembrzuskiej, kolekcji, która w przyszłości mogłaby być prezentowana nie tylko w jej rodzinnej Częstochowie, ale także w muzeach i galeriach całej Polski – tak jak na to zasługuje.